czwartek, 29 grudnia 2011

Bp Jan Kopiec - naszym Nowym Ordynariuszem.

Biskup Jan Kopiec
(fot. www.kosciol.wiara.pl)

Biskup pomocniczy diecezji opolskiej Jan Kopiec
został mianowany przez papieża Benedykta XVI nowym biskupem diecezji gliwickiej.
Dotychczasowy ordynariusz, bp Jan Wieczorek, przechodzi na emeryturę. 


Nowy biskup gliwicki Jan Kopiec pochodzi z Zabrza. Od 18 lat pełni posługę biskupa pomocniczego diecezji opolskiej. Decyzją papieża Benedykta XVI został mianowany 29 grudnia br. biskupem gliwickim.

Biskup Jan Kopiec urodził się 18 grudnia 1947 r. Po maturze w 1965 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Śląska Opolskiego z siedzibą w Nysie. Odbył służbę wojskową w jednostce kleryckiej w Bartoszycach (w latach 1966-1968). Po jej zakończeniu powrócił do seminarium. Święcenia kapłańskie otrzymał 30 kwietnia 1972 r. z rąk pierwszego biskupa opolskiego Franciszka Jopa. Przez 6 lat pracował jako wikariusz. W 1977 r. uzyskał magisterium z teologii na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, po czym rozpoczął studia specjalistyczne w Instytucie Historii Kościoła Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, uwieńczone doktoratem w 1982 r.

Po powrocie do diecezji podjął wykłady z historii Kościoła w Wyższym Seminarium Duchownym Śląska Opolskiego w Nysie, w Diecezjalnym Instytucie Teologiczno-Pastoralnym w Opolu, a także w Misyjnym Wyższym Seminarium Duchownym Księży Werbistów w Nysie. W latach 1982-1984 pełnił obowiązki prefekta w Wyższym Seminarium Duchownym. Rok akademicki 1984/85 spędził w Rzymie na kwerendzie w Archiwum Watykańskim. Później został wicerektorem WSD, a w 1986 r. otrzymał nominację na dyrektora Archiwum Diecezjalnego w Opolu. 5 grudnia 1992 r. Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym diecezji opolskiej i udzielił mu święceń biskupich 6 stycznia 1993 r. w bazylice watykańskiej.

W 1998 r. ukończył przewód habilitacyjny na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Od 2003 r. jest profesorem nauk teologicznych. Kieruje Katedrą Historii Kościoła i Patrologii. Jego dorobek naukowy zamyka się liczbą 14 prac zwartych, blisko 560 artykułów naukowych oraz ponad 260 tekstów popularnonaukowych. Ponadto wypromował 9 doktorów i 66 magistrów oraz brał udział w charakterze recenzenta w 15 przewodach habilitacyjnych oraz 21 doktorskich. Podsumowaniem dotychczasowych dokonań naukowych była nominacja na stanowisko profesora zwyczajnego w 2008 r.

W Episkopacie Polski bp Jan Kopiec jest członkiem Rady Naukowej KEP, Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego, Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec, Zespołu ds. Sanktuariów Konferencji Episkopatu Polski oraz delegatem KEP ds. Stowarzyszenia Archiwistów Kościelnych.

info za www.episkopat.pl

Nieskromnie, muszę się pochwalić Wszystkim Chórzystom, że Ks. Biskup Jan Kopiec był promotorem mojej pracy magisterskiej pt.: "Kard. Stefan Wyszyński wobec antykościelnej polityki władz PRL w latach 1948 - 1956" napisanej w 2004 roku.
Jest wybitnym historykiem i niesamowicie pogodnym człowiekiem, którego zawsze ciepło wspominam, kiedy wracam myślami do czasu studiów.
Zaraził mnie pasją do zgłębiania jakże ciekawej i barwnej historii Kościoła.



Nowemu Ordynariuszowi,
Księdzu Biskupowi Janowi
życzymy wielu łask Bożych
potrzebnych do pasterzowania
naszemu gliwickiemu Kościołowi.

w imieniu chóru Canticum Cordis
Piotr Uniowski


wtorek, 27 grudnia 2011

Pasterka Anno Domini 2011

Tradycyjnie, jak to ma miejsce już od 2 lat, chór "Canticum Cordis" zaśpiewał podczas Pasterki.



W tym roku nowością było Kyrie ze Mszy "De Angelis"
(Msza aniołów, najczęściej używana w liturgii papieskiej na Watykanie).


 Posłuchaj tutaj:
http://canticum.cordis.wrzuta.pl/audio/3fVE9AdEh1R/de_angelis_canticum_cordis









Oprócz tego Chórzyści wykonali następujace utwory:
- "Nuż my dzis Krześcijani"
- "Narodził się Jezus Chrystus"
- "Puer natus in Betlehem" (greg.)

a także po raz pierwszy "Cichą noc" na 4 głosy.

Posłuchaj tutaj:
http://canticum.cordis.wrzuta.pl/audio/5xX4iRvxsbB/cicha_noc_canticum_cordis

Dziękując raz jeszcze Wszystkim Chórzystom za ubogacenie śpiewem tej jakże pięknej i uroczystej Mszy, życzę aby radość płynąca z Narodzenia Jezusa pozostała w naszych sercach przez cały Nowy 2012 Rok.

p.o. dyrygenta
Piotr Uniowski

sobota, 24 grudnia 2011

Życzenia Świąteczne

Mniej więcej w połowie grudnia na moją skrzynkę e-mail'ową
przyszedł wiersz naszej Chórzystki:

Wiosną

Ze stopionym śniegiem
wszystkie smutki odpłyną.
Znowu spotka się chłopak
ze swoją dziewczyną.

Tylko dla nich na chwilę
zegar się zatrzyma...
Gdy w ramiona chłopaka
wtuli się dziewczyna.

W parku siądą na ławce
i w promieniach słońca...
On jej miłość przyrzeknie
do samego końca.
                                                     Irena Rzytki




Jej, pierwszy raz od matury będę dokonywał analizy wiersza, zatem wybaczcie, jeżeli coś pokręcę :-) - dawno tego nie robiłem. Ciekaw jestem tylko, co na to Poetka? :-)

W sercu zimy rodzi się wiosna...

Na pierwszy rzut oka - wiersz o zakochanym chłopaku, który z jakiegoś powodu tęskni za swoją dziewczyną. Wydaje się, że chyba doszło między nimi do rozstania, wszak "ze stopionym śniegiem wszystkie smutki odpłyną" - wskazuje nazbyt wyraźnie na przygnębienie, apatię oraz oczekiwanie, które zdaje się potwierdzać druga zwrotka... a zwłaszcza zatrzymany zegar - zegar zwykle odmierza czas, kiedy zaś jest zatrzymany, wiemy że coś tragicznego się stało.
Chciałbym jednak zwrócić Waszą uwagę na nadzieję, która wypływa z wiersza, a zwłaszcza ostatnie dwa wersy "on jej miłość przyrzeknie do samego końca"...
Fraza pełna nadziei na coś wielkiego, wspaniałego, czym w swej istocie jest Miłość.

Przyszła mi zatem na myśl Księga Pieśni nad Pieśniami - znaczy tyle co pieśń najdoskonalsza (No, Kochani - chyba specjalistami od pieśni to niewątpliwie my jesteśmy).

Boże Narodzenie powinno być dla nas takim właśnie spotkaniem - spotkaniem człowieka z kochającym Bogiem...

Czytając dosłownie ten niewątpliwie świetny artystycznie utwór, na pierwszy rzut oka dostrzegamy wyłącznie miłosną historię o dwojgu kochanków. Tak pojmowana "Pieśń nad Pieśniami" jest zwyczajnym poematem lirycznym o tematyce miłosnej.
Używając słów Anny Kamieńskiej można powiedzieć, że "Pieśń nad Pieśniami” jest dialogiem kochanków, którzy gubią się i odnajdują, nawołują i przekomarzają, ciągle jakby w poszukiwaniu siebie, w wymijaniu się w tęsknocie.
Według teologów oraz licznych pisarzy interesujących się tą księgą najważniejsze sensy tego dzieła mają charakter symboliczny bądź alegoryczny.
Dla Czesława Miłosza, który zajmował się tłumaczeniem "Pieśni nad Pieśniami", jest to poemat symboliczny, a zatem dzieło to można odczytywać na kilku poziomach jednocześnie. Dla chrześcijan te miłosne kochanków pieśni przedstawiają dialog między Jezusem a Kościołem, natomiast dla Żydów jest to rozmowa Boga z Izraelem.

"Bóg jest Miłością" (1 List Św. Jana Apostoła)

Życzę Nam Wszystkim, aby te Święta podczas których wspominać będziemy Narodzenie Jezusa (Boga, który tak jak wspomniany wyżej kochanek, przyszedł do swojej oblubienicy czyli do nas) otworzyły nasze serca właśnie na tę Bożą Miłość.
Magia Świąt, opłatek, choinka, kolędy, prezenty, łzy wzruszenia - to wszystko piękne...
ale jest niczym, kiedy nie pozwalamy narodzić się w naszych sercach Jezusowi.

On jest Tym,
który pragnie naszego szczęścia,
który cierpi kiedy od Niego się oddalamy,
który nas podnosi, kiedy upadamy,
który uniżył się dla nas, aby przywrócić nam utraconą jedność z Bogiem, 
który chce być z nami w każdej chwili naszego życia,
niezależnie od tego czy jesteśmy dobrzy, czy źli,
który nas kocha...




 
Zdrowych, wesołych, pełnych prawdziwej Miłości Świąt!


Piotr Uniowski

środa, 7 grudnia 2011

Święty Mikołaj odwiedził chórzystów.

W tym roku próba chóru wypadła dokładnie w dniu 6 grudnia,
czyli we wspomnienie Świętego Mikołaja, biskupa.

Przepiękne wykonanie przez chór "Canticum Cordis" utworu
"Ave verum corpus" W. A. Mozarta dotarło aż do nieba,
wprost do uszu Świętego Mikołaja,
który postanowił chórzystów odwiedzić.

więcej zdjęć na:
w zakładce albumy - Św. Mikołaj A.D. 2011


Chociaż na początku wszystko wyglądało jakby odbywało się poświęcenie organów po remoncie...

Zdecydowanie zaskoczeni... przynajmniej Ci, którzy nie byli na Roratach.

Św. Mikołaj wśród chórzystów...




A tutaj Św. Mikołaj coś chyba dostał... :-)

Wspólne zdjęcie.

Jej, tutaj to całkiem jak na bierzmowaniu.

Potem odbyła się sesja zdjęciowa...
więcej zdjęć pojawi się na Facebook'u.


Niektórzy próbowali Św. Mikołaja rozśmieszyć.



 Joanna Pawłowska ma już we krwi rozbieranie pacjentów :-)
Tylko powoli... gdzie tu gabinet i pacjent? Hahahahahaha
No i tak Św. Mikołaj stracił mitrę... i pojawiła się niespodzianka ;-)



Tu Św. Mikołaj odzyskał mitrę, ale stracił pastorał...
Hhmmm... ale czy badania odruchu kolanowego nie powinno przeprowadzać się na siedząco? :-)



piątek, 2 grudnia 2011

Spotkanie z okazji Święta Patronki

Dnia 1 grudnia 2011 roku z okazji wspomnienia Patronki muzyki kościelnej, Świętej Cecylii odbyła się nadzwyczajna próba chóru "Canticum Cordis", która niewiele wspólnego miała z tą w wydaniu tradycyjnym.

Najpierw kilka słów na temat naszej patronki:

Cecylia jest jedną z najsłynniejszych męczennic Kościoła Rzymskiego. Niestety, o świętej tak bardzo popularnej i czczonej w Kościele posiadamy bardzo mało informacji historycznych. Nie wiemy nawet, kiedy żyła i kiedy poniosła śmierć męczeńską. W pierwszych wiekach nie przywiązywano wagi ani do chronologii, ani do ścisłych danych biograficznych. Dlatego dziś trudno nam odróżnić w opisie jej męczeństwa fakty historyczne od legendy.
Zasadniczym dokumentem, którym dysponujemy, jest pochodzący z V w. opis jej męczeńskiej śmierci. Według niego Cecylia była dobrze urodzoną Rzymianką. Przyszła na świat na początku III w. Była ponoć olśniewająco piękna. Według starej tradycji z miłości do Chrystusa złożyła ślub czystości, chociaż rodzice obiecali już jej rękę również dobrze urodzonemu poganinowi Walerianem. W przeddzień ślubu Cecylia opowiedziała mu o swym postanowieniu i o wierze chrześcijańskiej. Gdy Walerian chciał ujrzeć anioła, który miał stać na straży czystości Cecylii, ta odpowiedziała: "Ty nie znasz prawego Boga; dopóki nie przyjmiesz chrztu, nie będziesz go mógł ujrzeć". W ten sposób pozyskała Waleriana dla Chrystusa. Zaprowadziła go w tajemnicy do papieża św. Urbana I. Ten pouczył Waleriana o prawdach wiary i udzielił mu chrztu. Gdy wrócił do domu Cecylii, ujrzał ją zatopioną w modlitwie, a przy niej stojącego w jasności anioła, który w postaci młodzieńca trzymał w ręku dwa wieńce - z róż i lilii - które włożył na głowę Waleriana i Cecylii. Powiedział przy tym: "Te wieńce przez zachowanie czystości zachowajcie nietknięte, bom je wam od Boga przyniósł".
Walerian przyprowadził do papieża także swego brata, Tyburcjusza. On również przyjął chrzest. Gdy wszedł do mieszkania Waleriana, uderzyła go przedziwna woń róż i lilii. Walerian wyjawił mu znaczenie tego zapachu.
Wkrótce potem wybuchło prześladowanie. Skazano na śmierć Waleriana i Tyburcjusza. Kiedy namiestnik-sędzia, Almachiusz, dowiedział się, że Cecylia jest chrześcijanką i że zarówno własny majątek, jak i majątek Waleriana rozdała ubogim, kazał ją aresztować. Żołnierze, oczarowani jej pięknością, błagali ją, by nie narażała swego młodego życia. Cecylia odpowiedziała jednak: "Nie lękajcie się spełnić nakazu, bowiem moją młodość doczesną zamienicie na wieczną młodość u mego oblubieńca, Chrystusa". Pod wpływem jej odpowiedzi miało nawrócić się 400 żołnierzy, których przyprowadziła do św. Urbana, by udzielił im chrztu.
Sędzia, urzeczony jej urodą, błagał ją również, by miała wzgląd na swoją młodość. Gdy Cecylia nie ustępowała, próbował zmusić ją do wyparcia się wiary stosując męki. Kazał zawiesić ją nad ogniem w łaźni i dusić ją parą. Cecylia zaś cudem Bożym zamiast duszącego dymu czuła orzeźwiający ją powiew wiatru. Rozgniewany namiestnik kazał ją wtedy ściąć mieczem. Kat wszakże na widok tak pięknej i młodej osoby nie miał odwagi jej zabić. Trzy razy ją uderzył, ale nie zdołał pozbawić jej życia. Płynącą z jej szyi krew zebrali ze czcią chrześcijanie jako najcenniejszą relikwię. Po trzech dniach Cecylia oddała Bogu ducha.
Ciało św. Cecylii, w nienaruszonym stanie, w pozycji leżącej, lekko pochylone ku ziemi odkryto dopiero w 824 r. w katakumbach św. Kaliksta, a następnie na polecenie papieża św. Paschalisa I złożono w bazylice jej poświęconej na Zatybrzu. Bazylika ta stoi na miejscu, w którym Cecylia zamieszkała niegdyś ze swym mężem. Wybudowano ją w IV w.
Imię św. Cecylii wymieniane jest w Kanonie Rzymskim. Jest patronką chórzystów, lutników, muzyków, organistów, zespołów wokalno-muzycznych. Legenda bowiem głosi, że grała na organach. Organy wodne były znane wówczas w Rzymie, ale były bardzo wielką rzadkością. otrzymał je np. cesarz Neron w darze ze Wschodu. Nie wiadomo, czy Cecylia mogła grać na organach - prawdopodobne jest jednak, że grała na innym instrumencie. Ówczesne panie rzymskie kształciły się często w grze na harfie.


Święta Cecylia w witrażu kościoła Chrystusa Króla w Gliwicach

W ikonografii św. Cecylia przedstawiana jest jako orantka. Późniejsze prezentacje ukazują ją w tunice z palmą męczeńską w dłoni. Czasami gra na organach. Jej atrybutami są: anioł, instrumenty muzyczne - cytra, harfa, lutnia, organy, płonąca lampka, miecz, wieniec z białych i czerwonych róż - oznaczających jej niewinność i męczeństwo.

(na podstawie Liturgii Godzin)


Poniżej przedstawiamy krótki fotoreportaż z tej niecodziennej próby:

Przygotowania do próby...

p.o. dyrygenta Piotr Uniowski kilka minut po 19.00 rozpoczął próbę życzeniami dla chórzystów

Przemówienie Ks. Krzysztofa Dudzińskiego skierowane do chórzystów.

W rolę dyrygenta tej niecodziennej próby wcieliła się Basia Gaber, obchodząca swoje Urodziny.

(od prawej) Ks. Przemysław Tyburski, Ks. Artur Sepioło oraz Ks. Krzysztof Dudziński podczas spotkania chóru.


Zdecydowanie komórka Pani Ireny nie robi za lusterko, tylko próbuje uchwycić fotografa... tegoż zdjęcia ;-)


Chyba ktoś porządnie oberwie za to zdjęcie...
no cóż profil p.o.dyrygenta taki ładny, że aż szkoda byłoby to zdjęcie pominąć ;-)

Tradycyjnie w pewnym momencie w ruch poszły czerwone książeczki ;-)




Bez komentarza ;-) Hahahahahaha! No cóż, takiej Solenizantce nie odmawia się wspólnego zdjęcia!




Jak zwykle, żeby nie powiedzieć - tradycyjnie już - kilku osób brakowała na wspólnej fotografii.
Później p.o. dyrygenta musi bawić się PhotoShopem ;-)

Hhmmm... nad głową Piotra bynajmniej nie złote rzymskie liście laurowe...
Czyżby Joanna chciała pokazać, że jak zwykle wyszedł na jelenia, żeby nie powiedzieć rogacza?
Hahaha! To po prostu nieoficjalne (w odróżnieniu od zamierzonego powyżej) chóru...

Podobno kilka zdjęć ma zostać jeszcze dosłanych na skrzynkę e-mailową chóru...

Oby wspólna zabawa, jak i radość
ze śpiewu Ad Maiorem Dei Gloriam
(na większą chwałę Boga)
towarzyszyły nam
w rozpoczynającym się kolejnym,
trzecim już roku istnienia chóru.

Boże Narodzenie A.D. 2022

Coraz częściej pojawiają się postulaty neutralności światopoglądowej Świąt Bożego Narodzenia, które rzekomo chrześcijanie sobie zawłaszczyl...